Kiedy czarodziej opuścił nasz dom, przeprowadziłem z rodzicami dość długą rozmowę. Rozmawialiśmy przeszło dwie i pół godziny. Oczywiście zgodzili się na mój pobyt w Hogwarcie. Po pokazie jaki zaprezentował im dyrektor, nie było mowy o dowcipie. Przedyskutowaliśmy również wszystko, co mogło być do omówienia, przed moim wyjazdem do nowej szkoły. Rodzice stwierdzili, że wersja gdzie zniknąłem, zaproponowana przez Dumbledora jest dość rozsądnym wyjściem z sytuacji. Powiedzieli mi również, że przed wyjazdem mam uporządkować wszystkie rzeczy w swoim pokoju i zastanowić się co będzie mi tam potrzebne. Ja już jednak wiedziałem, że z jakąkolwiek elektroniką mogę się pożegnać.. Naszą rozmowę skończyliśmy około dwunastej. Zmęczony z głową pełną myśli, poszedłem do pokoju i zacząłem szykować się do spania. Nie miałem ochoty nad niczym się zastanawiać. Musiałem pozwolić moim myślom spokojnie przez noc się poukładać, a dopiero rano zobaczę, co będzie dalej.
Na szczęście, nic mi się nie śniło. Nie otwierając oczu, wymacałem na stoliku telefon i otwierając powoli jedno oko sprawdziłem godzinę. Była już dziesiąta, a więc rodzice dawno poszli do pracy. Ociągając się, poczłapałem do łazienki i ogarnąłem lekko włosy, po czym pościeliłem łóżko i znowu się położyłem. Więc.. tak.. Hogwart istnieje, Dumbledore istnieje, magia istnieje. Kurcze.. czuję się nadal jakbym był we śnie. Normalnie gdyby ta akcja wydarzyłaby rok temu, z radości nie mógłbym spać, a teraz z szczęścia po prostu nie kontaktuje. Czy to możliwe, aby jakieś skryte marzenia się spełniły? To wydaje się nierealne. Mój mózg tego nie ogarnia. Powoli wstałem.. "Jestem czarodziejem.. będę w Hogwarcie" pomyślałem. Zaraz, zaraz.. "JESTEM CZARODZIEJEM, BĘDĘ W HOGWARCIE, POZNAŁEM DUMBLEDORA, BĘDĘ MIAŁ RÓŻDZKĘ, BĘDĘ SIĘ UCZYŁ ZAKLĘĆ, TO JEST NIESAMOWITE!" I zacząłem skakać! Nie mogłem się powstrzymać! MUSZĘ TO OGARNĄĆ ! MUSZĘ SIĘ PRZYGOTOWAĆ ! Będę najlepszym uczniem, obiecuje to sobie! Ale teraz.. tak.. porządki. Muszę uporządkować mój pokój. Jednak entuzjazm był o wiele większy, byłem zbyt szczęśliwy żeby sprzątać, ale musiałem więc zacząłem prawie skacząc wyciągać wszystko z szafek i szuflad. Posegregowałem rzeczy na: niepotrzebne, w ogóle niepotrzebne, te które mogą się przydać i przydatne. Z tych przydatnych został tylko zegarek. No cóż, za podróż do Hogwartu mogę zostawić MP4, telefon i komputer.. no cały ten pokój. Poukładałem głębiej w szufladach niepotrzebne rzeczy a na wierzchu te, które podczas mojej nieobecności mogą być potrzebne rodzicom. Całe sprzątanie zajęło mi ponad godzinę, ale aż nie mogłem uwierzyć, że w moim pokoju wreszcie nastał porządek. Teraz.. tak.. już wiem co chciałem zrobić. Muszę przygotować się do tego co mnie czeka, do nauki w Hogwarcie! Jak? To chyba proste.. oczywiste! Skoro jest Dumbledore to odpowiedź nasuwa się od razu. Harry Potter. Skierowałem się do gabinetu taty, gdzie były dwa regały książek, w tym ta najważniejsza w dzisiejszym dniu. Machinalnie sięgnąłem w kierunku gdzie zawsze leżała, ale jej nie było. No nie! Jak to?! Przeszukałem całe dwa regały, ale nie było nawet jednej części! To niemożliwe! Nikomu jej nie pożyczałem, a rodzice, prawdę mówiąc wiedzieli że mamy taką książkę w domu, ale nie mieli pojęcia o czym jest. Cieszę się z tego powodu, bo nie wiem jakby zareagowali gdyby dowiedzieli się, że w ich salonie siedział fikcyjny bohater. No nic, jak nie ma to nie ma.. Na moje nieszczęście pewnie rodzice komuś pożyczyli. No, ale od czego jest biblioteka? Ubrałem się i wyszedłem. Było dość chłodno, ale do pobliskiej, publicznej biblioteki nie miałem zbyt daleko. Już po około dziesięciu minutach przeszedłem przez wielkie szklane drzwi i między wysokimi rzędami półek skierowałem się do "informacji".
- Dzień dobry, chciałbym się dowiedzieć czy jest dostępna do wypożyczenia książka "Harry Potter"?
- Dzień dobry - odpowiedziała bibliotekarka - zaraz sprawdzę. - Po czym odwróciła się do komputera i zaczęła wstukiwać na klawiaturze tytuł.
- Kto jest autorem? - zapytała po chwili.
Nie mogłem ukryć, że to pytanie mnie zaskoczyło. No kto jak kto, ale bibliotekarka powinna znać autorów tak znanych książek. Cóż.. może jest nowa, nie widziałem jej wcześniej.
- Joanne Kathleen Rowling - odpowiedziałem, a pani znowu zastukała klawiaturą, a po chwili powiedziała:
- Przykro mi kochanie, ale w naszej bibliotece w ogóle nie ma takiej książki.
Ta odpowiedź zwaliła mnie z nóg. Jak to!? Przecież to bestseller! I nie ma go w jednej z największych bibliotek w mieście?
- A w której bibliotece w mieście mogę dostać tą książkę? - zależało mi na czasie, tułanie się metrem przez całe miasto nie miało dla mnie znaczenia. Zdobycie tej lektury było ważniejsze.
- Chwileczkę - poklikała, postukała i:
- W żadnej. Nie ma w ogóle tej książki. Czy to jakaś obcojęzyczna powieść?
- Nie. Jest też przetłumaczona na polski!
- W takim razie nie wiem jak mogę Ci pomóc.
- Nic nie szkodzi, dziękuję, do widzenia.
- Do widzenia.
Jeszcze chwile zbierałem szczękę z podłogi. Nie wierzę! Po prostu nie mogę uwierzyć, że taka książka z dnia na dzień znika z bibliotek z całego miasta! Podszedłem szybkim krokiem do najbliższego, wolnego komputera, podsunąłem pod czytnik moją kartę biblioteczną po czym komputer się uruchomił, a ja w wyszukiwarkę wstukałem "Harry Potter empik warszawa". Wyskoczyło kilkadziesiąt linków z empikami w Warszawie, ale nie było nawet wzmianki o Harrym Potterze. Wpisałem samo "Harry Potter".
Brak wyszukiwań dla frazy "Harry Potter".
Zszokowany otworzyłem usta i powoli zamknąłem wyszukiwarkę. To znaczy, że to kolejna część wielkiego planu? Pozbawiono mnie możliwości korzystania z jakichkolwiek wspomagaczy w nauce? Czyżby? No ale przecież pamiętam co działo się w tej książce, niektóre szczegóły pewnie zanikły przez rok, ale za bardzo ją kochałem żeby zapomnieć najważniejszych informacji! Są takie zaklęcia jak expelliarmus, avada kedavra, pamiętam ich naprawdę dużo.. no i Voldemort zginął przez Harrego, a później się odrodził, a Harry go ponownie.. właśnie.. pokonał go czy nie..? Cholera, przecież to było w 7 części.. No chyba zginął, była jakaś bitwa o Hogwart.. Jakaś!? Nie pamiętam! Jak mogę nie pamiętać!? Przecież Insygnia to moja ulubiona część! Wybiegłem z biblioteki i jak nigdy pobiegłem do domu. Kiedy wszedłem na górę, wbiegłem do mojego pokoju i porwałem z wyjątkowo posprzątanego biurka długopis, kartkę i zacząłem notować. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Zapomniałem o najważniejszym szczególe, a jeśli mam zapomnieć więcej nie mogę na to pozwolić. Zapisałem wszystkie zaklęcia, które pamiętałem, kiedy zostawały użyte i o ich zastosowaniach. Eliksiry i parę składników, które zostały mi w pamięci, choć ich było dosłownie kilka do tego mnóstwo innych mniej i bardziej ważnych szczegółów, które przychodziły mi do głowy. Po pół godziny notowania stwierdziłem, że nie pamiętam niczego więcej co mogłoby mieć znaczenie. Co raz więcej konkretnych szczegółów zamazywało mi się w pamięci. Nadal nie mogłem sobie przypomnieć kto wygra bitwę o Hogwart. Nie było już dla mnie oczywiste, że będzie to dobra strona. Wciąż nie wiedziałem czy Harremu, Hermionie i Ronowi udało się zniszczyć wszystkie Horkruksy. Skupiłem się i próbowałem przypomnieć coś sobie, cokolwiek co może mieć znaczenie, ale po prostu nie mogłem. Z otępienia wyrwało mnie ciche pukanie w szybę. Spojrzałem w okno i na parapecie zobaczyłem małą sówkę. Do jej nóżki przywiązana była miniaturowa koperta. Szybko otworzyłem okno, żeby nikt nie zwrócił na to uwagi. Ptak wleciał i usiadł na biurku. Delikatnie rozwiązałem rzemyk, którym przywiązany był list, a sowa odleciała. Rozpieczętowałem kopertę i przeczytałem:
Szanowni Państwo!
Pojawię się w Państwa domu, pojutrze o godzinie 11 w południe,
aby zabrać Michała na ulicę pokątną.
Mam nadzieję, że mają się Państwo dobrze.
Z wyrazami szacunku
Albus Dumbledore
Treść listu ewidentnie wskazywała na to, że był on do moich rodziców, więc odniosłem go do salonu na stół. To już pojutrze! Pojutrze będę w Londynie! Super! Od razu poprawił mi się humor. W sumie, w książkach i tak nie było zbyt wiele dokładnych informacji, a kiedy kupię księgi będę mógł nauczyć się wszystkiego z nich.
Stwierdziłem, że muszę nacieszyć się komputerem przez ten ostatni tydzień.Poszperałem jeszcze trochę w internecie, ale nie znalazłem ani słówka na temat Harrego Pottera, wszystko zniknęło. Dochodziła już 17 kiedy usłyszałem szczęk zamka w drzwiach po czym do domu weszli rodzice. Tata zawsze odbierał mamę samochodem, bo kończyli mniej więcej o tej samej godzinie.
- Cześć
- Cześć, co tam porabiałeś?
- A w sumie nic ciekawego, posprzątałem pokój. - nie miałem zamiaru mówić o tym co się dzisiaj wydarzyło. Jeśli "Harry Potter" zniknął z całego świata to znaczy, że nie pożyczali mojej książki nikomu.
- I jak? Rozmieniłeś pieniądze? - zgodnie z poleceniem Dumbledora musiałem mieć monety, aby zamienić je na galeony. No właśnie! Galeony, tego nie zapisałem. Waluta czarodziejska!
- Taaak.. Pani w banku nie była zachwycona kiedy musiała mi zamienić okrągłe osiemset złoty na dwuzłotówki dlatego byliśmy z mamą w 5 bankach. - Po czym pokazał mi siatkę, pełną monet.
- Był list od dyrektora. Zostawiłem wam w salonie. Będzie pojutrze.
- O której?
- O jedenastej rano.
- Kurcze.. będę musiał zamienić się z kolegą żeby zdążyć do pracy.
- A musisz? Mogę sam zostać.
- Ewentualnie ja zostanę - zaproponowała mama.
- Noo.. zobaczymy jutro.
Reszta dnia spędziłem przy komputerze usuwając swoje konta na różnych portalach, bo przecież i tak mi nie będą potrzebne. A dość wcześnie bo o 22 położyłem się spać.
super! kiedy następny rozdział? szkoda że takie krótkie :/
OdpowiedzUsuń