środa, 20 czerwca 2012

III. Zmiana szkoły.

     - Widzę, że mój mały pokaz zrobił na państwu wrażenie. Bardzo mnie to cieszy. Założę się, że jeśli państwa syn przyłoży się do nauki, za kilka lat bez problemu też będzie potrafił to zrobić.
Ani ja, ani rodzice nie odzywali się. Jednak myślami byłem gdzie indziej. Jedno mnie teraz zastanawiało. Co się w ogóle dzieje? Jakim cudem Dumbledore, mówi mi że dostałem się do Hogwartu! Jakim cudem Dumbledore w ogóle istnieje! Przecież Hogwart, Voldemort, Harry Potter to jedna wielka fikcja! Nie ma czegoś takiego, to po prostu książka! No cóż.. ale ten koleś przed chwilą podpalił mi szafę i za machnięciem różdżki ją zgasił, więc coś musi być na rzeczy. Skoro tak, to na pewno sen, ale przerywać go nie będę bo jest super. No, ale jeśli to nie sen? Coś mi mówi, że nie powinienem się wychylać ze swoimi domysłami, a nawet nie powinienem dzielić się nimi z moim gościem, a tym bardziej tym, że teoretycznie on nie istnieje.
- Niczego nie rozumiem, zamierza pan zabrać mojego syna? Może powiedzieć pan jaśniej? - przemówił w końcu tata.
- Oczywiście, że nie! Po prostu przyszedłem zaproponować taką możliwość. Ale coś mi się wydaję, że nie odmówią państwo. Taka okazja nie zdarza się każdemu mugolowi.
- Przepraszam, komu?
- Ohh.. no tak.. mugol to pozamagiczny człowiek.
- Ale to znaczy, że mój syn jest czarodziejem, tak?
- Owszem, a w mojej szkole, gdzie uczą się młodzi czarodzieje, będzie mógł rozwijać swoje umiejętności w bezpieczny sposób.
- Ahh tak.. rozumiem.. ee.. a gdzie ona się znajduje?
- Do szkoły tej wyjeżdża się z Londynu, pociągiem, ale nie mogę państwu określić dokładnego jej położenia. To po prostu niemożliwe.
- Londynu!? Oszalał pan?! Przecież bilet do Londynu jest dość drogi! A on ma tam codziennie dojeżdżać?!
- Ależ skąd! Pana syn będzie spędzał tam cały rok, z wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia i ferii Wielkanocnych. Chociaż jeśli będzie chciał, będzie mógł i na ten czas tam zostać. A koszt podróży do Londynu, powiedzmy że... no... biorę na siebie.
- No dobrze.. a gdzie mam kupić mu te książki? I te listy z rzeczy?
- Proponuję, żeby wybrał się on ze mną na ulicę pokątną, kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Jest to ulica w Londynie, na której można kupić takie rzeczy. Jednak będzie on musiał zabrać ze sobą monety, ponieważ w świecie czarodziejów mamy inną walutę, a żeby zamienić mugolskie pieniądze na czarodziejskie potrzebne są monety. Gobliny w czarodziejskim banku.. tak mamy swój bank - dodał, widząc zdziwienie taty - nie przyjmują papieru.
Nagle znowu zaświtało mi coś w głowie.
- A język? Jak mówi pan po polsku?
- Rzuciłem na siebie zaklęcie języków. Dzięki temu mogę mówić po angielsku w wy i tak słyszycie mnie we własnym. Kiedy wybierzesz się ze mną do Londynu, na Ciebie również rzucę taki czar. Będziesz mógł swobodnie rozmawiać, a nawet czytać ponieważ wszystko w twojej głowie automatycznie będzie się tłumaczyło.
No, no, no. Tego nawet nie było w książce.
- A jak dostanę się z panem do Londynu?
- Przez teleportację łączną.
Extra!
Jednak moja mama nie zrozumiała, co mężczyzna ma na myśli:
- A co to takiego?
- Teleportacja łączna polega na tym, że ja się teleportuję, a państwa syn, wystarczy że będzie mnie trzymał, a deportuje się razem ze mną, nie musi używać żadnych czarów ze swojej strony.
- Zaraz, zaraz.. a co mam zrobić z jego teraźniejszą szkołą? - zapytał tata.
- Ohh, to bardzo proste. Niech pan powie prawdę. Pana syn wyjechał do Londynu na.. hmm.. kurs do innej szkoły. Mieszka tam cały rok w internacie, ale wraca na wakacje. I niestety nie będzie już uczęszczał do tej. Bliskim i znajomym niech powie pan to samo. Niestety na mnie już czas.
- Chwileczkę, ja mam jeszcze jedno pytanie. - powiedziałem - Czy oprócz mnie jest jeszcze jakiś uczeń, który będzie chodził do Hogwartu, a nie jest z Anglii? Czy w Polsce nie ma szkoły magii?
- Nie ma nikogo oprócz ciebie, a czy takowa szkoła jest czy jej nie ma, nie mogę Ci powiedzieć. Po prostu nie wiem. Wiele szkół ukrywa swoje istnienie i lokalizację przed innymi. Jednak Ty byłeś na naszej liście, dlatego tu jestem. A teraz przepraszam, ale bardzo się śpieszę. Dostaną państwo niedługo sowę z datą kiedy przybędę po syna. Do widzenia!
I z szelestem zniknął.

2 komentarze:

  1. Świetnie się zapowiada! Podoba mi się twój styl w pisaniu, jest taki staranny. Co do fabuły - jest zupełnie tak, jak zawsze sobie wyobrażałam, to całe Zaklęcie Języków i dojeżdżanie do Londynu ;) Nie mogę się doczekać kiedy wypytasz Dumbledore'a o te wszystkie książki J. K. Rowling. Kiedy można się spodziewać następnego rozdziału? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym tygodniu na pewno :) Polecam subskrypcję e-mail, dzięki temu nie przegapisz nowych rozdziałów.

      Usuń